Nie jest dobrze. Nie jest dobrze. Nie jest dobrze. Wcale.
I znowu.
`Gdyby nie ludzie... Gdyby nie istnieli...`
Stary, dobry Barańczak.
Dam z siebie jutro wszystko (łamane na wiele), a potem to już w dupę. Ze wszystkim. Z wami, z nimi, z wyjazdem.
Najwyżej opiję się samemu. W gruncie rzeczy w kluczowych momentach, gdy człowiek potrzebuje innych, jest przecież sam. Nie powinnam być zaskoczona.
Prosto z piątku, od Kamyli.
(Mój komputer strasznie wszystko przyciemnia, więc musiałam porozjaśniać zdjęcia, żeby mieć komfort nie patrzenia na obraz w połowie czarny, przepraszam, K.!)
Czasem łapię się na pewnym stwierdzeniu. Orientuję się, że rok temu przez myśl by mi nie przeszło, że moje życie w tak krótkim czasie o tyle się zmieni.
Ludzie, którzy byli cholernie ważni, teraz nie istnieją. To znaczy jeszcze pamiętam, że byli. Nie doszłam do krytycznego momentu. Kiedy taki moment się pojawia? Gdy nie mogę przypomnieć sobie czyjegoś głosu. Chyba najbardziej wtedy. I nie pamiętam jak pachnie. Choć przecież tyle razy staliśmy centymetr przy centymetrze, mieliśmy wspólne ramię, wspólną klatkę piersiową z jednym tylko oddechem.
u Łosia. :)
Przyjemnie dziś.
Napisałam maturę, poplotkowałam z Gosia przez telefon, odwiedził mnie w domu Janusz z Szymonem.
Ubiorę w słowa prezentację z polskiego i wakacje.
Jest mi dobrze, czuję, że zaczyna się coś nowego. I to wcale nie dlatego, że wywaliłam z pokoju dwa wielkie worki starych śmieci i wspomnień. Po prostu Coś nadchodzi.
I to Coś mi naprawdę odpowiada.
`...znów przebiegają myśli, bo kto by wyśnił,
że wrócisz, że będziesz, a ty mówisz mi...
zapomniałam szminki`
:).
Deutsch. Deutsch. Deutsch.
Schreib Deutsch, sag Deutch, atmen Deutsch...
Gleich gehe ich weiter lesen. Worte. Ich denke, dass ich keine Erfahrung in diesen Gespräche habe. Aber werde ich kämpfen. Wie immer.
... denken Deutsch.
Wczesnym rankiem obudził mnie odgłos spadającego przedmiotu. Szafa się otworzyła i wypadł z niej turystyczny plecak.
Może ja powinnam to wszystko rzucić. Spakować się - jak zawsze - w dwadzieścia minut i wyjechać. Wysiąść w Bieszczadach, mieć wszystko gdzieś. Bardzo gdzieś, całkowicie gdzieś, od początku do końca gdzieś.
Znasz to uczucie, gdy zawodzi człowiek?
DZIECI SĄ MILSZE OD DOROSŁYCH
ZWIERZĘTA SĄ MILSZE OD DZIECI
MÓWISZ ŻE ROZUMUJĄC W TEN SPOSÓB
MUSZĘ DOJŚĆ DO TWIERDZENIA
ŻE NAJMILSZY JEST MI PIERWOTNIAK PANTOFELEK
NO TO CO
MILSZY JEST MI PANTOFELEK
OD CIEBIE TY SKURWYSYNIE.
A. Bursa
Szukam zajęcia.
Posprzątałam pokój, odłożyłam stare zeszyty, książki, repetytoria. Znalazłam nawet bilety sprzed trzech lat. I jakieś listy, cudze pochyłe pismo na blaknących kartkach.
Na nic. To na nic.
Nie wszystko poszło tak, jak chciałam. Może powinnam się już przyzwyczaić?
Znów boję się, że wszystko mogę stracić...
"Nie będziemy mieć własnego domu, kochana
okna, z którego można patrzeć
na mijających ludzi(...)"
Idę spać. Przespać, nie przeżyć.
Tak mi dobrze tak dobrze tak dobrze tak dobrze...
Jestem w niebie...
Przeżyłam wczoraj-dzisiaj jeden z piękniejszych dni, nasiąknęłam tamtą atmosferą, ludźmi i teraz - jestem w niebie.. Tak mi dobrze...
Do widzenia, szafko. Trzy lata minęły. (Kiedy - gdzie - jak - dlaczego - że już?!)
No jutro będzie smutno.
